
Świątynia Wang
Drewniany kościół na tle karkonoskich lasów. Brzmi jak bajka? A jednak to rzeczywistość. Świątynia Wang to miejsce, które zaskakuje nawet tych, którzy myślą, że w górach widzieli już wszystko. Połączenie norweskiej surowości, karkonoskiej ciszy i XIX-wiecznej determinacji, by ocalić coś wyjątkowego.
Z Norwegii do Karpacza
Kościół, który dziś stoi na zboczu Czarnej Góry w Karpaczu Górnym, zaczął swoje życie w zupełnie innym miejscu – w norweskiej wiosce Vang, nad jeziorem Vangsmjøsi. Zbudowany z grubych bali sosnowych, bez ani jednego gwoździa, wytrzymał ponad 600 lat w surowym klimacie Skandynawii. Gdy zaczął popadać w ruinę, ktoś postanowił go uratować.
To był norweski malarz – Johann Christian Dahl. Dzięki jego staraniom świątynia trafiła do Prus, a potem – za sprawą hrabiny Fryderyki von Reden z Bukowca – na karkonoskie zbocze. Budowę zakończono w 1844 roku. I tak, od ponad 180 lat, ta nordycka konstrukcja stoi w sercu Sudetów. Nie jako muzeum, ale jako żywy kościół, w którym wciąż słychać modlitwy i przysięgi małżeńskie.
Wnętrze, które mówi ciszą
Przekraczając próg świątyni, wchodzi się w zupełnie inny świat. Ciemne drewno pachnie żywicą i czasem. Grube kolumny, rzeźbione portale, ornamenty przypominające liście, smoki i ptaki – każdy szczegół został wykonany ręcznie, z pietyzmem typowym dla skandynawskich rzemieślników średniowiecza.
W centrum – prosty ołtarz i lipowy krucyfiks. Po bokach – charakterystyczne kandelabry z łabędziem i sercem. Mówi się, że przynoszą szczęście parom, które biorą tu ślub. Ściany milczą, ale w tej ciszy jest historia. Oddech ludzi, którzy tu przyszli po spokój, po ukojenie, po nowy początek.
To nie tylko kościół
Wokół świątyni rozciąga się mały cmentarz. Nie taki, jakiego się spodziewasz. Kameralny, otoczony zielenią i kamieniem. Spoczywają tu m.in. Tadeusz Różewicz, wybitny poeta, i Henryk Tomaszewski – twórca Wrocławskiego Teatru Pantomimy. To miejsce nie mówi głośno. Raczej przypomina, że życie i twórczość mają swój cichy ciąg dalszy.
Na murze przy wejściu zobaczysz epitafium Fryderyki von Reden. To dzięki niej kościół stanął właśnie tutaj. Obok – współczesna rzeźba „Wskrzeszenie Łazarza” autorstwa Ryszarda Zająca. Kamień, drewno, symbolika – wszystko w tej przestrzeni mówi więcej, niż można by napisać.
Jak zwiedzać, kiedy i za ile?
Zdecydowanie warto zaplanować wizytę z wyprzedzeniem. Świątynia Wang jest czynna przez cały rok, ale najlepiej odwiedzić ją rano – zwłaszcza latem, kiedy ruch turystyczny jest większy.
Godziny otwarcia:
od 15 kwietnia do 31 października: 9:00–18:00
od 1 listopada do 14 kwietnia: 9:00–17:00
Bilety:dorośli: 14 zł
dzieci i młodzież: 8 zł
fotografowanie wnętrza: 5 zł
wejście tylko na dziedziniec: 2 zł
W niedziele i święta zwiedzanie możliwe dopiero po nabożeństwie, czyli od około 11:30. W soboty odbywają się tu śluby – warto to uwzględnić, jeśli zależy Ci na spokojnym zwiedzaniu.
Jak wejść do Świątyni Wang?
Świątynia znajduje się w górnej części Karpacza, tuż przy wejściu na szlak na Śnieżkę. Można dojść pieszo z centrum (ok. 25 minut pod górkę) lub podjechać busem – przystanek znajduje się nieopodal. Samochodem najlepiej zaparkować poniżej i dojść pieszo stromym podejściem (ok. 10 minut).
Pozostałe atrakcje






